- Przepraszam - pomógl mi wstać - nie widziałem cie, spieszyłem się.
- To masz czas na rozmowę ze mną?! - popatrzyłam mu w oczy - yy przepraszam, masz ..masz..
- Co mam? - złapał moją dłoń - Chodziło Ci o piękne oczy?
- Eee..
- Odpowiem ci - głaskał moją dłoń - to ty tu grasz rolę pięknych oczów.
Czułam jakby nogi się pode mną uginały, jakbym miała motylki w brzuchu.
- Nie, nie - odsunęłam się od niego - muszę iść pa. Odeszłam od chłopaka próbując nie słuchać jego krzyków. W pewnym momencie czułam lekkie dotykanie po dłoni.
- O mnie nie zapomnisz - stanął przede mną - chce znać tylko twoje imię.
- Chantell - starałam sie nie patrzeć w jego oczy - coś jeszcze?
- Nie nie - pokręcił oczami - My się nie znamy?
- Nie raczej nie. - zrobiłam dwa kroki do przodu - Wiem że, ty tylko jesteś ten sławny jakiś tam chłopak.
- Niall - przerwał mi - Oklaski na potem.
- Co? - popatrzyłam na niego - Śmieszny jesteś, ale twoje podrywy na mnie nie działają.
- Czyli mam próbować innych metod?
- Tak - walnęłam się w głowę, nie wiedziałam co mówię..chyba powiedziałam p-p-prawdę...
- Haha - złapał się za głowe.
- Nie, znaczy nie! - lekko go odepchnęłam - Niall przestań, przejęzyczyłam ..
- Się prawdą? - znowu mi przerwał - cóż wiesz, prawda nie boli.
- Ale, to jest nie prawda! - popatrzyłam w jego anielskie oczy - Albo..albo i...
- Prawda? - jego twarz się zbliżała do mojej, a ja dalej patrzyłam w jego oczy.
- Co?! Nie.. - odsunęłam się ode niego - Horan ledwo się znamy, wyholuj.
- Czyli za..- złapał się za brodę - tydzień wystarczy?
- Chce Ci tylko coś powiedzieć!
- Że chcesz, się ze mną umówić, już to wiem nie od dziś - ruszał brwiami ku górze i dole.
- Koniec z żartami.
- Kochanie ja nie żartuje, mówię prawdę i ty też powinnaś.
- Kochanie to ty sobie mów do twojej dziewczyny - zaczęłam iść w stronę domu.
- Czekaj. - złapał mnie za rękę - Nie chciałem żeby, tak wyszło..
- To jak ma wyjść? - popatrzyłam na niego - Jeżeli ty naprawdę coś do mnie czujesz to..
- To? - po raz kolejny mi przerwał.
- To, przestań być takim głupkiem! - puściłam jego rękę.
- Okej skończę dla Ciebie.. - złapał mnie za dwie dłonie, patrząc mi głęboko w oczy.
- Niall..
- Tak?
- Nic z nas nie będzie, zrozum. - powiedziałam odchodząc - Możemy być tylko przyjaciółmi.
- Zgadzam się nawet na to! - biegł za mną - Daj się wyciągnąć na lody.
- Ehhh .
- Nie daj się prosić.
- Dobra no.
Poszliśmy do najbliżej lodziarni, kupić lody. Idąc rozmawialiśmy i bardziej polubiłam Niall'a, wydaje mi się teraz inny niż być przedtem.
- Dzień dobry - powiedzieliśmy wchodząc do lodziarni w której było bardzo chłodno, a na polu było gorąco.
- Poproszę jednego czekoladowego i.. - popatrzył na mnie - Jakiego chcesz?
- Wybierz mi - puściłam mu oczko.
- Dwa czekoladowe.
Sprzedawca podał nasze zamówienie, Niall zapłacił i wyszliśmy.
- Skąd wiedziałeś że, to moje ulubione lody? - uśmiechnęłam się do niego.
- Bo to też je lubię - delikatnie jego dłoń dotykała mojej.
- Mogę? - popatrzyłam na nasze ręce.
- Tak. - splotłam nasze paluszki. - Wiesz co? Nie jesteś taki jak myślałam.
- To znaczy jaki?
- To znaczy że, jesteś człowiekiem - śmiałam się.
Po chwili nasze lody zostały zjedzone.
- Coś dzwoni - oznajmiłam.
- Nie mój - popatrzył na telefon.
- O jeju! - szybko wyciągnęłam telefon z kieszeni i odebrałam go - Halo?
- Cześć.
- Znamy się? Z nim mówię?
- Jestem Louis Tomlinson i twój numer jest szczęśliwym numerkiem który, spędzi ze mną dzień!
- Co? Muszę odmówić, nie jestem waszą fanką.
- Nic nie szkodzi, nie musisz nią być żeby, się ze mną spotkać.
- Przepraszam ale, teraz się cieszę moim kolegą.
- Hah, no okej, to narazie!
- Paa. - odłożyłam telefon do kieszeni gdzie wcześniej się znajdywał.
- Kto to? Jak mogę wiedzieć.
- Jakiś Louis, wygrałam z nim cały dzień ale, odmówiłam, wolę siedzieć tutaj z tobą.
- Tomlinson? Louis Tomlinson? - dopytywał.
- Tak a znasz go? - popatrzyłam na niego.
- Gram w nim zespole - śmiał się.
- Yyy..
- Co?
--
To mój pierwszy rozdział.
Myślę, że się podoba ale, nie wiem.
Chyba krótki i lekko nudny,
przepraszam zaczęłam go pisać
wczoraj wieczorem
gdy miałam wenę
musiałam już schodzić,
cóż, może następny będzie
z weną! : )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz